Strona Główna
Aktualności
Strona szkoły
Dyrektorzy szkoły
Biogramy
Wspomnienia absolwentów
Absolwenci
Sztandary
Poezja i pieśni
Filmy
Deklaracja
Gnieźnieńskie linki
Biogram prof J Pawlowski
2022-10-07

Ur. 3.08.1946 r. w Gnieźnie, pułkownik WP, profesor doktor habilitowany, dziekan Wydziału Strategiczno-Obronnego Akademii Narodowej w Warszawie, absolwent I LO (1963). Absolwent Oficerskiej Szkoły Wojsk Zmechanizowanych im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu (1967). W latach 1972-75 słuchacz i absolwent Akademii Sztabu Generalnego WP. Od 1975 r. asystent, a następnie adiunkt w Katedrze Taktyki Ogólnej i Katedrze Sztuki Operacyjnej ASG WP. W latach 1985-92 kierownik zakładu, zastępca kierownika i kierownik Katedry Sztuki Operacyjnej, a w latach 1993-94 prodziekan w Wydziale Wojsk Lądowych Akademii Obrony Narodowej. W latach 1994-2000 zastępca dyrektora Departamentu Systemu Obronnego MON; 2000-06 – dziekan Wydziału Strategiczno-Obronnego Akademii Obrony Narodowej. Od 2006 r. profesor zwyczajny, mianowany nauczyciel akademicki w Wydziale Strategiczno-Obronnym, a następnie Wydziale Bezpieczeństwa Narodowego AON. Od stycznia 2013 r. członek Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów w dziedzinie: nauki społeczne; dyscyplina: nauki o bezpieczeństwie. Awanse naukowe: doktorat 1984 r., habilitacja 1993 r., profesor w dziedzinie nauk wojskowych 2005 r. Służba liniowa i praktyki: pododdziały desantowo-szturmowe, 1. Praski Pułk Zmechanizowany, Sztab 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej, Sztab Śląskiego Okręgu Wojskowego. Autor i współautor opracowań książkowych m.in.: „O obronie militarnej Polski przełomu XX i XXI wieku”, „Terroryzm we współczesnym świecie”, „Broń masowego rażenia orężem terroryzmu”, „Strategiczne problemy i dylematy we współczesnym świecie”, „Zagrożenia asymetryczne”, „Współczesny wymiar bezpieczeństwa. Między teorią a praktyką”. Autor i współautor wielu prac naukowych i popularno- -naukowych z zakresu sztuki wojennej oraz strategii wojskowej i bezpieczeństwa państwa. Najnowsze prace naukowe dotyczą problematyki podstaw bezpieczeństwa narodowego (państwa). Komentator w mediach, jako ekspert z zakresu operacji wojskowych we współczesnych wojnach i konfliktach zbrojnych (Bałkany, Kosowo, Irak, Afganistan). Laureat nagrody tygodnika „Polska Zbrojna”: BUZDYGANY- 1997. W październiku 2012 r. wyróżniony przez Ministra Obrony Narodowej nagrodą za całokształt dorobku. Odznaczenia: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Stan cywilny: żonaty, córka i syn.
 

czytaj więcej
separator
PAS
2022-05-01

W bardzo ciekawej książce "Niebo za kratami" Mariana Pica wydanej w kilkunastu egzemplarzach można poczytać wspomnienia autora od momentu aresztowania, aż do wyjścia na wolność. Dwa egzemplarze tej książki znajdują się jeden w bibliotece druga w sali tradycji I Liceum Ogólnokształcącego im Bolesława Chrobrego w Gnieźnie

 pro memoria

 

Skautowska konspiracja w Gnieźnie z przełomu lat 40. i 50.”

 

Kilka informacji i refleksji świadka, i uczestnika tamtych wydarzeń.

 

            Trudno po tylu latach wydobyć z zakamarków pamięci niektóre fakty czy szczegóły. Każdy pamięta z przeszłości różne fakty, zwykle te wybrane, podszyte emocjami. Inne zamazują się i z czasem znikają.

Pamiętając o tym, kilkakrotnie konfrontowałem swoje wątpliwości z Tadeuszem. Wspólnie weryfikowaliśmy niektóre zdarzenia. Obydwaj należymy do kurczącej się biologicznie grupy świadków i uczestników tych odległych już w czasie wydarzeń z przełomu lat 40. i 50. ubiegłego wieku.

Trzon założycielski i przywódczy oraz grupę szeregowych członków PAS ( Podziemnej Armii Skautowskiej ) stanowili uczniowie Gimnazjum i Liceum im. B. Chrobrego.

Pamiętajmy jednak, że było w organizacji kilku chłopców spoza społeczności gimnazjalnej. Byli uczniami innych szkół lub pracowali zarobkowo.

Jaki był stan osobowy PAS wiosną 1951 roku, ile kompletnych ”piątek” liczyła organizacja? Tego nikt precyzyjnie nie jest w stanie określić. Głęboka konspiracja wykluczała prowadzenie rejestrów, list obecności, etc. Trzon przywódczy organizacji szeregowym członkom był w ogóle nieznany.

Marian Pic* w swoich pełnych autentyzmu, refleksji i wzruszeń wspomnieniach załącza niekompletny rejestr 34 członków PAS, których nazwiska wymienione są w wyrokach i aktach oskarżenia WSR (Wojskowy Sąd Rejonowy) w Poznaniu, w tym 15 skazanych na długoletnie więzienie. Wydaje się, że grupa około 12 – 15 zaprzysiężonych członków organizacji uniknęła represji i aresztowania.

            Zorganizowanych w „piątki” konspiratorów łączyły koleżeńskie, nieformalne więzi, bezpośrednie częste interakcje, oparte na zaufaniu, lojalności i solidarności. Mówiąc wprost – najczęściej członkowie „piątek” byli zwyczajnie, po kumpelsku ze sobą zżyci, często łączyła ich zażyłość jeszcze sprzed okresu konspiracyjnego, często mieszkali w bliskim sąsiedztwie.

W przypadku naszej niekompletnej „piątki” – byliśmy chłopcami z tego samego „fyrtla”: Zenek (1932) z oficyny przy Franciszkańskiej z widokiem na sąd i więzienie, Jurek (1934) z sądu przy Rynku, Tadek (1934) z Warszawskiej przy Farnej, Janek (1936) z Podgórnej.

Stanowiliśmy zgraną paczkę. Znaliśmy się od początku powojnia. Kończyliśmy tę samą szkołę powszechną nr 3, na ul. św. Jana.

Z Tadkiem byliśmy do 1949 roku harcerzami granatowo – białej „szóstki”, której patronował Jan III Sobieski.

          Niezapomnianymi, wspaniałymi drużynowymi „szóstki” byli: najpierw Stanisław Osten –Sacken, potem Wiktor Strzyżewski, absolwenci liceum z lat 1946 i 1951.

Byli dla nas wzorem i przykładem do naśladowania. Cieszyli się rzeczywistym autorytetem, któremu byliśmy gotowi się podporządkować bez zastrzeżeń.

            Wracam do naszej „piątki”. Chciałoby się zapytać: „Gdzie są chłopcy z tamtych lat”?

Zenon Wróblewski (1932). Najstarszy spośród nas. Brat łata. Roztropny. Na Zenka można było zawsze liczyć. Ukończył szkołę zawodową. Był kierowcą na poczcie. Wyjechał podobno z Gniezna. Czas zatarł ślad.

Jerzy Kiszka vel Jerzy Jordan Marcinkowski (1934). Był naszym nieformalnym liderem.

Społecznie najdojrzalszy. Oczytany, elokwentny, przedsiębiorczy. Syn sekretarza sądu. Sąd przy Rynku był miejscem naszych spotkań. Maturę robi w „wieczorówce”. W 1953r. skazany na 2 lata za posiadanie broni. Wyrok odbywa w zakładzie karnym w Mrowinie koło Poznania.

Po półtorarocznym pobycie w zakładzie karnym zwolniony z powodu złego stanu zdrowia. Schorowany. Leczy gruźlicę kości. Kończy studia nauczycielskie i polonistyczne. Pracuje w szkolnictwie.

Odchodzi przedwcześnie. Z Tadkiem, pewnego listopadowego dnia 1975r. towarzyszyliśmy Jurkowi w Jego ostatniej drodze na cmentarzu św. Piotra w Gnieźnie.

Tadeusz Bogajewski (1934). Matura 1954r. Zawodowo związany z kolejnictwem, gdzie pełnił kierownicze funkcje. Rzeczowy, odpowiedzialny, wrażliwy.

Podpora gnieźnieńskiej koszykówki: najpierw jako zawodnik, potem działacz i sędzia. Ojciec Piotra i Jacka: ongiś znakomitych hokeistów na trawie, reprezentantów Polski. Mieszka w Gnieźnie.

           Zaprzysiężenie. Przedwiośnie 1951 roku. Jedno z pomieszczeń sądu na Rynku, od ul. Tumskiej, na pierwszym piętrze.

Przysięgę odbiera ode mnie i Tadeusza „Lechu” – Aleksander Koperski. Znamy się z widzenia, z gimnazjum. Tadek jest pewien, że był też Zbigniew Rożak, który stał na uboczu. Obecny był też Jurek, który miał kontakt z „Lechem”.

Na gołym stole metalowy krucyfiks, biblia i pistolet. Mamy świadomość powagi tej szczególnej chwili. Powtarzamy kolejno za „Lechem”, drżącym z emocji głosem, rotę przysięgi. Jej tekstu nie pamiętam. Na pewno kończyła się formułą: „Tak mi dopomóż, Bóg”.

Autor tego tekstu miał w tym dniu niespełna 15 lat. Wydaje się, że byliśmy ostatnimi zaprzysiężonymi członkami Podziemnej Armii Skautowskiej. Wkrótce została zdekonspirowana; nastąpiły pierwsze brutalne rewizje i zatrzymania.

            Fakt, że organizacja, będąc praktycznie cały czas w fazie budowania swoich struktur i stanu osobowego, przetrwa dwa lata – budzi podziw i respekt. Były to lata potęgującego się bezwzględnego terroru stalinowskiego, brutalnego likwidowania w zarodku jakichkolwiek prób czy odruchów oporu. Środowiska młodzieży pracującej i uczącej się były terenem szczególnie intensywnej inwigilacji.

             Gnieźnieńska konspiracja skautowska nie była wcale zjawiskiem wyjątkowym, szczególnym. W powojniu za udział w młodzieżowym podziemiu skazano kilkanaście tysięcy ludzi. Wypowiadając swoje „małe” wojny ówczesnemu reżimowi mówili „nie” obojętności rówieśników i kolaboracji dorosłych, ale przede wszystkim wyrażali sprzeciw wobec zaostrzającego się terroru stalinowskiego.

Czy konspiracja skautowska była kontynuatorką likwidowanego harcerstwa?

           Od 1948 roku rozpoczął się proces stopniowego i systematycznego likwidowania skautowego modelu ówczesnego harcerstwa. Szybko rozprawiono się z dotychczasowym harcerstwem typu skautowego, który opierał się na baden- powellowskich „imperialistycznych wzorcach wychowawczych”. Zlikwidowano harcerstwo starsze, przekazując młodzież szkół średnich pod opiekuńcze skrzydła ZMP. Już akcja obozowa 1948 roku przebiegała pod hasłem HSP (Harcerska Służba Polsce). W 1949 roku w miejsce krzyża harcerskiego i lilijki wprowadzono odznakę harcerską wzorowaną na znaczku ZMP. To musiało zrodzić odruch protestu i buntu, którego wyrazem była konspiracja skautowska.

Przywódców PAS cechowała wyjątkowa dojrzałość. Kierowali nią młodzi ludzie w sposób roztropny i zadziwiająco dojrzały. Nie podjęto żadnych nieprzemyślanych czy nierozważnych decyzji, które mogły narazić ich wykonawców na jeszcze drastyczniejsze represje i wyroki. Ograniczono się do realizacji celów realnych, takich jak: rozrzucanie i kolportowanie ulotek, gromadzenie i przechowywanie broni i amunicji, prowadzenie szkoleń.

Organizacja była głęboko zakonspirowana, oparta na przemyślanej selekcji i doborze członków. Długo np. nie zdawałem sobie sprawy, że mieszkający w moim najbliższym sąsiedztwie Zbychu Bakowski (ul. Podgórna), Marian Hoffman (Franciszkańska), czy Rysiek 4 Nowak (Tumska), też byli zaprzysiężonymi członkami PAS. Ale to wyszło na jaw dopiero po jakimś czasie.

To wszystko i tak nie uchroniło organizacji przed dekonspiracją i rozbiciem.

Dla wcale niemałej grupy młodych gnieźnian tamtych lat zaangażowanie się w działalność konspiracyjną wymierzoną przeciwko terrorowi stalinowskiemu było nie tylko odruchem serca i porywem młodzieńczego sprzeciwu, ale skutkowało traumatycznym doświadczeniem długoletnich wyroków, które zabrały im młodość.

Tak, jak pamiętamy o Towarzystwie Tomasza Zana z 1894 roku, którego zadaniem było budzenie ducha patriotycznego; tak, jak nigdy nie zapomnimy o daninie krwi, jaką złożyli uczniowie i absolwenci w latach 1939 – 1945, tak i działalność Podziemnej Armii Skautowskiej wymierzona przeciw zniewoleniu komunistycznemu, zapisała się na trwałe w 150- letniej historii gnieźnieńskiego gimnazjum i liceum im. Bolesława Chrobrego.

Jan B. Ćwikliński

Poznań, 2012 matura 1953

 

 

*Marian Pic „Niebo za kratami”. W tym miejscu dziękuję Pani Marii Nowickiej, siostry „Lecha” Aleksandra Koperskiego, za udostępnienie tych wspomnień.  

 

czytaj więcej
separator
1%
2022-02-15

Stowarzyszenie Absolwentów ILO w Gnieźnie
jest Organizacją Pożytku Publicznego.
W związku z tym zwracamy się
do koleżanek, kolegów i sympatyków
Stowarzyszenia o przekazanie

1%

odpisu od podatku

KRS 0000379779

Dziękujemy
Zarząd Stowarzyszenia
 

 

czytaj więcej
separator
Prof Antoni Stankowski
2021-07-05

Profesor Antoni Stankowski (1899-1989) – kartki z życiorysu.

           Kilkunastoletni Antoni uczęszczał do gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim. W szkole kultywowano postawy patriotyczne, a On sam był członkiem Towarzystwa Tomasza Zanna. W wieku 16 lat, jeszcze przed osiągnięciem matury, został zmobilizowany do armii pruskiej. Po przeszkoleniu w Szprotawie trafił na front francuski. Już na początku walk został ranny, ale szybko powrócił do jednostki. Podczas nieudanej ofensywy i trwającego odwrotu, nabawił się poważnej kontuzji nogi. Dostała się pod koło armatniej lawety. Kolejny pobyt w szpitalu z świadomie komplikowanym przez siebie leczeniem omal nie doprowadził do amputacji nogi. Lekarze postanowili jednak spróbować długotrwałego leczenia, które zaczęło przynosić poprawę. Pogarszająca się sytuacja na zachodnim froncie spowodowała ewakuację szpitala do Prus Wschodnich. Podczas przejazdu przez Poznań, Antoni zdezerterował.
          Krótko po powrocie do Ostrowa wstąpił do tworzącego się wojska polskiego. W jego niemieckiej książeczce wojskowej pojawił się wpis „Przyjęty na żołd 1.p.p. wojsk polskich w Ostrowie, 11.XI.1918” – Mołrzejewski (podporucznik, naczelnik). Formowana jednostka przeszła do Kalisza, a już 2.XII. 1918 roku uderzyła na Szczypiorno, co faktycznie początkowało walki o wolność Polski w południowej Wielkopolsce. Gdy pod koniec grudnia Powstanie Wielkopolski weszło w zasadniczą fazę i objęło rozległe tereny Wielkopolski, jednostka była bardzo aktywna w Ostrowie i na południe od niego. 
             W 1919 roku na krótko powrócił Antoni Sankowski do kończenia edukacji szkolnej. Został jednak szybko powtórnie wcielony do jednostek wielkopolskich wojska polskiego i wziął udział w walkach na Wołyniu oraz Podolu. Po powrocie kontynuował naukę w Gnieźnie, gdzie w 1921 roku zdał w naszym liceum maturę. Pierwsze spotkanie z Gnieznem ułatwiła zorganizowana grupa pań niosących pomoc kombatantom. Punkt informacyjny tej grupy znajdował się na dworcu kolejowym. Pierwszą rozmowę odbył z panią, która po latach stała się jego teściową/.
            Po maturze podjął Antoni Stankowski studia, najpierw prawnicze, a następnie historyczne z geografią. Początkowo studiował na Wszechnicy Piastowskiej w Poznaniu, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim.

Po uzyskaniu stopnia magistra, podjął pracę pedagogiczną w Gimnazjum i Liceum w Trzemesznie. Znamienny był sposób powitania Go przez dyrektora uczelni. Na pierwszym spotkaniu otrzymał do przestudiowania materiały o historii oraz randze szkoły. Podczas drugiego spotkania, po krótkim „egzaminie” nastąpiło ślubowanie na sztandar, że Jego postawa zawodowa i osobista w żadnej mierze nie przyczyni się do złego wizerunku uczelni. Po kilku latach pracy i zdaniu egzaminu, uzyskał państwowy tytuł profesora gimnazjalnego. Było to osiągnięcie stawiające Go wśród osób uprawnionych do pracy naukowej. Trzeba w tym miejscu przywołać jedno wydarzenie z pedagogicznej działalności Antoniego Stankowskiego w Trzemesznie.

         Podczas lekcji wychowawczej argumentował, że palenie papierosów szkodzi zdrowiu. Wówczas zgłosił się jeden z uczniów - „Pan profesor nie jest konsekwentny, ponieważ sam pali, a nas przestrzega przed paleniem”. Profesor przyznał rację uczniowi oraz stwierdził, że rzuci palenie i tak też postąpił. Profesor Stankowski bardzo aktywnie uczestniczył w życiu społecznym, będąc częstym mówcą na patriotycznych zgromadzeniach. Zauważono to u zachodniego sąsiada Polski i po wkroczeniu wojska niemieckiego do Trzemeszna, poszukiwano Go. Uniknął rozstrzelana, co spotkało kilku innych profesorów trzemeszeńskiej szkoły, bowiem wskutek mobilizacji był poza Trzemesznem.
             Formowanie artyleryjskiej jednostki Antoniego Stankowskiego przeprowadzano w okolicach Wilna. Nie zdążyła ona podjąć walki z Niemcami, a po wkroczeniu do Polski wojsk Związku Sowieckiego, przekroczyła z rozkazu naczelnego dowództwa granicę Litwy i została internowana. Po włączeniu Litwy do ZSRR stał się Antoni Stankowski więźniem wojennym i po sfingowanym procesie otrzymał wyrok 8 lat więzienia zsyłką. Lato 1941 roku spędził Antoni Stankowski w okolicach Murmańska przy budowie polowego lotniska wojskowego. Na szczęście udało Mu się dostać do polskiej armii formowanej pod dowództwem Władysława Andersa. Przeszedł szlak przemieszczeń tej armii, najpierw przez okolice Saratowa, potem przez dolinę Fergany, wreszcie przez Morze Kaspijskie do Persji.

Jeszcze przed ewakuacją armii z ZSRR, Profesor został przeniesiony z linii do „I Szkoły Junaków przy Armii Polskiej”. Odtąd przez kilka lat znowu zajmował się dydaktyką. Podczas bez mała pięciu lat Szkoła Junaków mieściła się na terenie Palestyny (w Barbarze). Tam też miał miejsce dalszy ciąg trzemeszeńskiej wymiany zdań profesora z uczniami, dotyczącej palenia papierosów. Pewnego dnia odwiedził szkołę pewien major i poprosił o możliwość rozmowy z Profesorem Stankowskim. Powitanie było serdeczne, bowiem majorem okazał się być uczeń trzemeszeńskiej uczelni (w szkole „Kaziu”), który zarzucił nauczycielowi brak konsekwencji.

Tym razem w trakcie rozmowy powróciła także sprawa palenia papierosów – „Panie Profesorze, czy Pan pali”? Porucznik Stankowski zapewnił majora, że nie mógł złamać danego kiedyś słowa. Gdy w 1947 roku przenoszono Szkołę Junaków do Anglii, Profesor Stankowski wystąpił z wojska i przez Włochy, już jako cywil, powrócił do Polski. Nie sposób pominąć ciepłych wspomnień o Profesorze, z jakimi spotkał się ze strony byłych junaków, Jego syn podczas swoich pobytów w wielu krajach Europy i Ameryki Północnej, a Jego wnuk w Muzeum Generała Sikorskiego w Londynie.
        Przyjazd do Trzemeszna nastąpił na początku września, w szczególnym momencie odbywającego się zjazdu absolwentów liceum. Profesor został serdecznie powitany przez liczne grono byłych uczniów oraz nauczycieli, którym udało się przeżyć czas wojny i powrócić do pracy pedagogicznej w Trzemesznie. W roku szkolnym 1947/1948 nie mógł Profesor wejść w skład grona nauczycielskiego „swojej” szkoły. Przez rok uczył w Gnieźnie w liceum żeńskim. Jednak od roku szkolnego 1948/1949, przez dwa lata pełnił funkcję dyrektora Liceum Ogólnokształcącym w Trzemesznie.

Był to czas odbudowy uczelni po zniszczeniach wojennych. Szkoła piękniała i stawała się coraz bardziej funkcjonalna, szybko oddawano do użytku kolejne klasy. Niestety pojawiły się niepokojące zdarzenia, w postaci politycznie niewłaściwych, wręcz wrogich napisów na ścianach, a nawet przyozdabianie portretów rządzących państwem czaszkami i kośćmi pochodzącymi z prac wykopaliskowych w sąsiedniej kolegiacie. Profesor Antoni Stankowski nie miał wątpliwości, że może to doprowadzić do poważnych osobistych kłopotów, z uwięzieniem włącznie. Zrezygnował zatem z funkcji dyrektora oraz pracy w Trzemesznie i przeniósł się do Liceum im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie. Począwszy od roku szkolnego 1950/1951, nieprzerwanie do emerytury, był nauczycielem tego liceum. Niewątpliwym poważnym osiągnięciem Profesora było stworzenie szkolnej pracowni geograficznej. Stała to ona jedną z najlepszych pracowni tego typu w Wielkopolsce
.
         Po przejściu na emeryturę, nie zerwał Profesor Stankowski więzów ze szkołą, a nade wszystko z uczniami. Niemal do końca, najpierw w szkole, a następnie prywatnie, udzielał lekcji niemieckiego. Podczas ostatnich dwóch lat życia, nad wyraz troskliwie opiekował się obłożnie chorą żoną. Zmarł nagle 6 lutego 1989 roku.
        Życie tego prawego człowieka i wielkiego patrioty, zasługuje na pamięć nie tylko Jego uczniów. Znane i cenione Liceum im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie, ma powody szczycić się swoim nauczycielem oraz wychowawcą i zaliczać Go do swoich najwybitniejszych przedstawicieli oraz osobowości.

czytaj więcej
separator
Aleksander Koperski
2021-04-14

Instytut Pamięci Narodowej
 
objekt edukacyjny p.t. „Codzienność PRL w korespondencji z minionych lat"
 
Aleksander Koperski, członek organizacji „PAS" z Gniezna.
 
Zaznaczenie tematu
        Tuż po zakończeniu działań wojennych w Gnieźnie, 21 stycznia 1945 r. powołana została nowa władza narzucona przez działaczy lubelskich. Wraz z przybyciem urzędników do miasta skierowano grupę operacyjną Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. W kolejnych łatach umacniano władzę ludową, zwalczano tzw. reakcyjne podziemie. W Polsce, według wzorów radzieckich, tworzono organizacje młodzieżowe i partyjne. W tym samym czasie spychano do podziemia lub utrudniano działalność przedwojennym organizacjom patriotycznym, takim jak Związek Harcerstwa Polskiego i religijnym, takim jak Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Były one bardzo silnie zakorzenione w realiach gnieźnieńskich miały wieloletnią tradycję i skupiały jeszcze niezmdoktrynowane grupy społeczeństwa. Przeprowadzone akcje przeciw tzw. kułakom oraz nacjonalizacja odbiły się głośnym echem w Gnieźnie. Młodzi ludzie wychowani w poszanowaniu dla prawdy i wolności przyglądali się, jak Polska staje się zniewolona. Po 1949 r. sytuacja gwałtownie się na pogorszyła. Rozpoczął się okres stalinowskiego terroru. Wprowadzono obowiązkową naukę języka rosyjskiego w szkołach. Władza komunistyczna w Gnieźnie przystąpiła do usuwania niewygodnych politycznie przedwojennych działaczy. Zmuszano ich do wpisania się na listę członków PPR lub odsuwano od udziału w życiu społeczno-politycznym miasta. W ramach „walki o handel" rozpętano nagonkę przeciw prywatnym właścicielom sklepów i zakładów. Szczególnie było to widoczne w Gnieźnie, gdzie 95% przedsiębiorców stanowili drobni kupcy i rzemieślnicy. Ich zakłady były jedynym źródło dochodu dla wielu rodzin. Wszystkimi procesami umacniania władzy ludowej na terenie Gniezna zajmował się Leon Kamerman -I sekretarz Komitetu Miejskiego PPR, a później PZPR. Takie działania aparatu urzędniczego wywoływały nastrój buntu i antypaństwowe nastawienie części młodego pokolenia Polaków, w tym uczniów Gimnazjum i Liceum im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie.
W reakcji na te wydarzenia powstała niewielka, ale bardzo sprawnie kierowana i mająca wielkie plany walki z władzą komunistyczną organizacja młodzieży gimnazjalnej pod nazwa „PAS". Należało do niej łącznie około 40 osób. Wśród nich znalazł się mój bohater, Aleksander Leszek Koperski, który odważył się być wolnym.
Skrócony życiorys mojego bohatera
 
Aleksander Koperski urodził się 14.03.1933 roku w Gnieźnie. Był synem Agaty z domu Kostrzewskiej i Kazimierza, z zawodu kupca z zamiłowania sportowca. Okupację spędził w domu, wychowywany razem ze swoimi dwiema siostrami przez matkę, gdyż ojciec w kwietniu 1941 roku został aresztowany przez Gestapo pod zarzutem przynależności i współpracy z organizacjami podziemnymi. W więzieniach i obozach przebywał do 18.01.1945r."
Aleksander, mając 12 lat, zdał egzamin do szóstej klasy szkoły podstawowej nr 2 w Gnieźnie, a w roku 1948 rozpoczął naukę w Męskim Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym w Gnieźnie. Tam zapoznał się z członkami organizacji, do której wstąpił we wrześniu 1949 roku. Przysięgę złożył w marcu 1950 r.
W roba 1950 zaczęły odbywać się rewizje z demonstracją broni i strzałami w podłogę w domu przy ul. Czystej 2a. Aleksandra Koperskiego aresztowano 19 lipca 1951 roku. PO zwolnieniu z więzienia „Leszek", bo tak na niego mówiono, ukończył Technikum Poligraficzne, później pracował w Gnieźnieńskich Zakładach Graficznych. Założył rodzinę i został ojcem trójki pociech. Zmarł w roku 2001 r. pochowany jest w Gnieźnie.
 
Działalność w organizacji ,PAS'
 
      Aleksander Koperski we wrześniu 1949 roku wstąpił do organizacji, która początkowo przyjęła nazwę USA - Underground Scouting Anny i liczyła „aż" 10 Osób m.in. Rożak, Skrzypiński, Benedykt Kłosin, Włodzimierz Pietrowski i Aleksander Koperski. Członkowie tej organizacji starali się o broń.
     Wiosną 1950 r. organizacja zmieniła nazwę na PAS -Podziemna Armia Skautowska. W tym samym czasie, w lesie w Dalkach, A. Koperski i inni członkowie PAS-u przed Rożakiem złożyli przysięgę na wierność organizacji. Na początku kwietnia nastąpiła zmiana na stanowiskach zastępców dowódcy. Pierwszym zastępcą został Władek Pietrowski, a drugim A. Koperski. Został wyznaczony na objęcie kierownictwa nad maksimum piątką chłopców. Koperski wraz z Rożakiem 30 kwietnia wymalowali na bramie domu przy ulicy Cierpięgi i na pobliskim parkanie hasła „Śmierć komunistom" oraz obraźliwe uwagi pod adresem marszałka K. Rokossowskiego. Koperski uczestniczył w zebraniu w Miejskim Lesie, które miało ma celu zakłócenie uroczystości pierwszomajowych. Zrezygnowano jednak z tych planów i przyjęto plan pisania listów z pogróżkami do działaczy partyjnych. W pierwszy dzień Świąt Wielkanocy 1950 r. nasz bohater wziął udział w przedstawieniu sztuki „Sądzenie kułaka". Treść jej ośmieszała i kompromitowała sądownictwo polskie. W marcu 1951 roku z inspiracji Leszka Koperskiego i Władka Pietrowskiego organizacja zwiększała swoje szeregi. Do PAS wstąpił wówczas Marcin Rutkiewicz (żyjący do dziś, pierwszy aresztowany przez UBP w Gnieźnie). Wkrótce nasz bohater do organizacji werbuje również Zenona Wróblewskiego i Stanisława Barę.
W dniu 19 łipcal951 organy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Gnieźnie dokonały ostatecznej likwidacji nielegalnej organizacji PAS. Tego dnia aresztowany został A. Koperski. Po aresztowaniu i pobycie w więzieniu w Gnieźnie w dniu 29 Października Wojskowy Sąd Rejonowy w Poznaniu rozpatrywał sprawę naszego bohatera. „Prokurator oskarżył Aleksandra Koperskiego o to, że:
a)     w okresie od początku 1950 roku do 30 kwietnia 1951 r., będąc zastępcą dowódcy nielegalnej organizacji pod nazwą Podziemna Armia Skautowska (PAS), czynił na terenie Gniezna przygotowania do obalenia przemocą demokratycznego ustroju Państwa Polskiego, brał udział w zebraniach konspiracyjnych, gromadzeniu broni palnej i werbunku w szeregi organizacji PAS,
b)     w czasie od kwietnia 1950 r. do kwietnia 1951 r. w zabudowaniach swoich rodziców w Gnieźnie przy ulicy Czystej w różnych okresach gromadził i przechowywał broń palną." Koperski zeznawał jako świadek w sprawie swoich oskarżonych  kolegów z organizacji, jednak sąd uznał, że jego zeznania nie zasługują na wiarę i obliczone są na rozmyślne pomniejszenie winy oskarżonych.
Do czasu rozprawy, która odbyła się w Poznaniu w Sądzie Wojskowym przy ul. Młyńskiej, przebywał w więzieniu w Gnieźnie. Wyrok jaki wydał WSR w Poznaniu w sprawie przynależności do PAS naszego bohatera był jednym z najwyższych, bo wynosił aż 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Mimo maltretowania w czasie śledztwa zaśpiewał na sali rozpraw na melodię międzynarodówki: przeklęty będziesz Ty Stalinie, przeklęty będzie reżim twój... " , czym okazał niezłomność ducha.
Z tego okresu zachował się oryginalny wiersz wysłany przez matkę Aleksandra, do rodziny, która w 1951 r. odprowadzała syna, więźnia systemu stalinowskiego terroru, na stację kolejową w Gnieźnie.
 
Rozpacz matki
 
W dniu 19 października 1951 r. o szarej godzinie
opuszczali chłopcy nasz Gród a cicha modlitwa jak pieśń do nieba płynie. Strzegły Was automaty, najeżone bagnety w smutku towarzyszyły Wam ojcowie, matki kobiety Poznań. Tama Garbarska — wysiadać Lecz z głową do góry grupa Wasza szła.
Bo Syny Wy nędzy i znoju Trzeba ten puchar goryczy wypić do dna To los Wasz w niesprawiedliwem ustroju. A ziemia we łzach nam szeptała zła czeka Waszych synów dola. Rozprawy, wyroki, więzienia, obozy, niewola. Nie wiadomo jak długo trwać będzie ta niedola, nadzieja, że trwać będzie niezłomny Wasz duch".
 
       Najdłuższy czas po skazaniu A. Koperski odbywał w więzieniu progresywnym dla młodocianych w Jaworznie, powstałym na terenie byłego podobozu Auschwitz. Sporadyczne widzenia na odległość pozostawiły niezatarty, traumatyczny ślad w psychice matki i siostry. Po powrocie z więzienia, z którego został zwolniony na mocy amnestii w 1953 roku, zaczął podupadać na zdrowiu. Przez wiele lat był „zaszczuty" przez władzę, która kontrolowała jego kroki. Przez następne lata nie mógł odnaleźć się w socjalistycznej rzeczywistości, miał trudności ze znalezieniem pracy. Nikomu też nie wspominał o trudnych wydarzeniach okresu stalinowskiego lat 50-tych.
Aby ukryć wybryk młodzieży i wymazać z historii istnienie organizacji „PAS", ówczesny dyrektor liceum nakazał zniszczenie wszystkich kronik szkoły do 1953 r. Na wiele lat zapomniano o tych wydarzeniach.
Wspomnienia odżyły dopiero 26 września 1998 roku podczas uroczystości jubileuszu 135-lecia Gimnazjum i Liceum im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie. A. Koperski ponownie spotkał się ze swoimi przyjaciółmi z młodości. Na wniosek Rady Pedagogicznej, dyrektor I L.O. Bożena Politowicz, wręczyła A. Koperskiemu i wszystkim obecnym na uroczystości, a ówcześnie relegowanym karnie uczniom szkoły, członkom PAS, dyplomy Honorowych Absolwentów Gimnazjum i Liceum im. Bolesława Chrobrego. Bohaterskich uczniów uhonorowano przez odsłonięcie pamiątkowej tablicy w holu Liceum. Dla wszystkich było to szczególnie wzruszające i niezapomniane przeżycie oraz pierwsze po 50 latach upamiętnienie patriotycznej postawy".
 
Podsumowanie
 
Gniezno w czasie PRL nie może pochwalić się takimi zrywami antykomunistycznymi jak Poznański Czerwiec czy strajk w stoczni Gdańskiej, ale w historii miasta znajduje się mało znany powszechnie epizod dotyczący organizacji „PAS". Nie powstało do tej pory pełne opracowanie losów członków organizacji PAS", które w rnojej pracy chciałam zachować dla historii mojego kraju.
W celu zdobycia źródeł i materiałów do projektu dokonałam kwerendy w Bibliotece Publicznej- Miasta Gniezna oraz Bibliotece Szkolnej I Liceum Ogólnokształcącego im. B. Chrobrego w Gnieźnie. Okazało się, że na temat organizacji „PAS" nie ma jakichkolwiek opracowań. Dotarliśmy do informacji prasowych z 1998 r., w których po raz pierwszy publicznie w wolnej Polsce wspomina się członków organizacji uczniowskiej „PAS" z Gniezna. W naszej pracy wykorzystałam wszystkie dostępne materiały na temat A. Koperskiego i jego działalności. Najcenniejszym źródłem jest zachowany wiersz, przesłany przez zrozpaczoną ale dumną z syna matkę naszego bohatera. Jest on upubliczniany po raz pierwszy. Zeskanowaną kopię dołączam do pracy. Informacje dotyczące historii organizacji „PAS" zdobyłam od Mariana Pica zamieszkałego w Lublinie. Jest onautorem niepublikowanych wspomnień pod roboczym tytułem „Niebo za kratami", spisanych w 2000 roku w Gnieźnie. Jest to publikacja niezwykłą bo to jedyny taki zbiór informacji w Polsce opisujący oczami świadka los bohaterów organizacji „PAS" z Gniezna. Publikacja wykonana metodą ksero w niewielkim nakładzie autora jest nieosiągalna w obiegu ciotecznym. Pozostałe materiały: zdjęcie i życiorys pana Aleksandra Koperskiego, otrzymałam od jego rodziny nadal mieszkającej w Gnieźnie. Niestety większość prywatnych dokumentów została zniszczona po śmierci mojego bohatera. Potwierdzeniem naukowo-badawczym na istnienie i działalność antypaństwowej organizacji w Gnieźnie jest lakoniczna notatka w publikacji Instytutu Pamięci Narodowej p.t. „Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944 - 1956", Warszawa - Lublin 2007. Aby wzbogacić pracę wykonałam zdjęcia budynków z Gniezna w których miały miejsce opisywane zdarzenia. W poszukiwaniach materiałów do tematu pomógł mi mój nauczyciel historii, opiekun projektu mgr Tomasz Tomkowiak.
Czuję się wyróżniona, że mogłam opracować biografię jednego z zapomnianych bohaterów walki o naszą wolność i niepodległość. A. Koperski i inni odważyli się stawić opór wobec zniewalającej machiny komunistycznego aparatu terroru. Teraz jego historia pozostanie zachowana w Muzeum Historii Polski. Jesteśmy pełni szacunku i podziwu dla postaw starszego pokolenia naszych rodaków. Nie wolno nam zapominać o tych, którzy poświęcili swoje młode zdrowie i życie, abyśmy my dzisiaj byli prawdziwie wolnymi.
 
 
1W odtworzeniu historii działań Aleksandra Koperskiego w organizacji „PAS" korzystaliśmy ze spisanych wspomnień Mariana Pica p.t. Niebo za kratami, kserokopia wdrukowana w Gnieźnie w 2000 r'.. ss. 14. 16. 17, 38-42, 47-50, 60.
2Oryginał listu w posiadaniu Marii Nowickiej z d. Koperska, zamieszkała w Gnieźnie. * Fragment artykułu p.t. Wszyscy jesteśmy Chrobrzakami Renaty Górałczyk-Zielonka, w: „Przemiany na Szlaku Piastowskim" nr 40 z 02.10.1998 r", s. 1 i 4 
czytaj więcej
separator
znalezionych: 63 na 13 stronach
poprzednie   1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11   dalej
Wszystkie prawa zastrzeżone absolwent.gniezno.pl 2008r.